Siedem grzechów głównych to woda na młyn marketingowego i reklamowego biznesu. Branża kusi, tworzy coraz wymyślniejsze reklamy wiedząc, że zakazany owoc smakuje najlepiej. Przyczyny, skutek i zysk wynikający z tego faktu komentujemy na łamach "Marketing and More" oraz Gospodarka.Gazeta.pl.
"Na grzechu zarabia się od zarania cywilizacji. Bo przecież choćby najstarszy zawód świata to zaprzeczenie cnoty. Ale dziś pozbądźmy się złudzeń - w marketingu siedem grzechów głównych to siedem silników napędzających sprzedaż. Superbia, avarita luxuria, invidia, gula, ira i acedia czyli pycha, chciwość, nieczystość, zazdrość, nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu, gniew oraz lenistwo - brzmią groźnie niczym kazanie księdza Skargi. Pierwsze litery łacińskich słów oznaczających siedem grzechów głównych składają się w słowo "saligia". Saligia dla reklamy ma dużą wartość (...)".
O grzechach dyskutują dyrektorzy i właściciele agencji, księża, managerowie, specjaliści. Polecamy.
Autor: Adam Bodziak, "Marketing and More", wydanie listopadowe. Cały tekst dostepny jest również w portalu Gazeta.pl.
Zdjęcie: Gazeta.pl
Wtorek, 17 Listopada 2009