Cytat dnia

Marketing wynaleźli biznesmeni i ten rynkowy wynalazek XX wieku zrobił niebywałą karierę dzięki sukcesom, jakie zapewnia przedsiębiorcom i menedżerom w ich produkcyjnej, handlowej i usługowej działalności zaspokajania potrzeb konsumentów.
Tadeusz Szczucki

Kuba Serafin

Aplikacje mobilne, prawdę mówiąc…

Analizując rynek aplikacji mobilnych, nie można oprzeć się wrażeniu, iż z każdej strony atakowani jesteśmy rewolucyjnymi wizjami, rodem z filmów science-fiction. Pytanie zatem, czy Polska jest już gotowa zagościć w matrixie, czy nadal kroczymy naszą dobrze wydeptaną ścieżką walki o ogień?

Obecnie panuje medialny szum dotyczący aplikacji mobilnych, zaś Internet pełen jest informacji na ten temat, wróżących nam lepsze i łatwiejsze życie. Za drobne otwarcie portfela, nasz telefon może udostępnić nam komórkowe wrota raju. Pomoc w pracy, w życiu prywatnym, w zakupach, nawet w sprawach religijnych. W statystykach bryluje wypinający dumnie pierś App Store i jego pułap 1,5 miliarda pobrań plików w ciągu minionego roku,  aczkolwiek w tym przypadku, nie ma się czemu dziwić. Świadomość aplikacji mobilnych użytkowników przysłowiowych „jabłuszek” jest im wręcz dozgonnie przypisana w chwili nabycia któregokolwiek z ich produktów. Kupujemy praktycznie „nagie” narzędzie, które wzbogacamy indywidualnie o ulubione i praktyczne aplikacje, nierzadko płacąc krocie za kolejną dawkę wrażeń i zadowolenia. I jak tu nie przyozdobić swej komórkowej golizny, która to – chcąc nie chcąc – staję się naszą trzecią ręką?

Wzorem miłośników aplikacji komórkowych zza oceanu, Europa także dorzuca do puli swój nieskromny udział. Świadomość modernizacji swych telefonów jest już dalece posunięta i obecnie przedstawia się w stosunku 1:3 (smartphone’y do tradycyjnych telefonów). Dodatkowo, jak wynika  z badań Instytutu Vanson Bourne, nasi zachodni sąsiedzi skłonni są wyszczuplić swój portfel, płacąc za jedną aplikację kwotą oscylującą w granicach 5 euro.

Wydawałoby się, iż w kraju, w którym stosunek całkowitej liczebności mieszkańców rzędu 39 mln do ilości aktywnych numerów telefonów komórkowych (ok. 45 mln), rynek aplikacji mobilnych powinien rozwijać się bardzo silnie. Niestety prawda maluje się w nieco ciemniejszych barwach. Statystyczny Kowalski nadal korzysta z telefonu głównie, jako narzędzia służące wyłącznie do prostej komunikacji. Najbardziej rozpoznawalne są funkcje związane z zieloną i czerwoną słuchawką na przyciskach oraz bonusowo funkcja SMS i od wielkiego dzwonu MMS. Zdecydowana większość polaków to posiadacze zwykłych komórek, którzy nijak chcą inwestować w cokolwiek innowacyjnego, natomiast jedyną opłatą uiszczającą jest comiesięczny rachunek za abonament. Hasło Java kojarzy się im głównie z wiekopomnym motocyklem, a o każdej dodatkowo płatnej (!) funkcji w ogóle nie chcą słyszeć. Opinię tą potwierdza Bartłomiej Juszczyk, CEO Grupy Adweb: „Rynek aplikacji mobilnych w naszym kraju, to temat nadal w powijakach i musi jeszcze dużo wody upłynąć, nim konsumenci odważą się płacić za wszelakie dodatkowe usługi wzbogacające swój telefon”. Jedyny zauważalny gest, na który stać rodzimego konsumenta to usługa SMS Premium z nieskomplikowaną grą bądź kolorową tapetą, od których to pęcznieją ostatnie strony kolorowej prasy, natomiast aplikacji wymagających użycia przeglądarki internetowej w swym telefonie, klienci unikają jak ognia. Świadomość powoli wzbogaca bogata paleta ofert smartfonów na rynku, lecz to nadal naprawdę nikły procent rynku.

Co stoi zatem na przeszkodzie, by obronną ręką kryzysu, zgarnąć również sowitą pulę aplikacji mobilnych? Żeby wygrać trzeba grać, ktoś kiedyś powiedział, zatem punktem pierwszym jest samo narzędzie. Smartfon to niestety gratka zarezerwowana nadal dla majętnych, stąd ludzie eksploatują swe stare modele telefonów po sam kres. Bogata oferta nowoczesnych urządzeń przekłada się zaś nad bogactwo owej oferty. Młodzi kupują iPhone’a za pieniądze rodziców i stają się cool posiadaczami. Telefon nafaszerowany jest darmowymi gadżetami, a koszt związany z zakupem dodatkowych aplikacji przeznaczony jest na inny bardziej ‘szczytny’ cel. Nie wspominając już starszego pokolenia, które to trzyma w swych dłoniach Nokie 3310 niczym tonący koło ratunkowe.

Dodatkowo należy wspomnieć o czynniku ekonomicznym. Średnia krajowa, a średnia cena za abonament niestety nie są skrajnymi wytycznymi amplitudy finansowej. Nadal duża część społeczeństwa, pomimo posiadania komórki, boryka się z problemami spłaty podstawowej, miesięcznej kwoty abonamentu, a firmy windykacyjne zacierają ręce. Na koniec podstawowy czynnik decydujący, trzymający w ryzach nawet posiadaczy nowoczesnych telefonów, czyli wysoka cena transmisji danych oraz niesprecyzowane limity transferu, dzięki którym głównym narzędziem do połączeń z Internetem jest nadal komputer. Zatem czy należy wierzyć opiniom ekspertów zapewniających, iż w krótkim czasie dogonimy najlepszych w Europie? Odpowiedź na to pytanie jest bardziej skompilowana, ale biorąc pod uwagę powyższe wnioski, czeka nas długa i wyboista droga.

Poniedziałek, 24 Maja 2010

Masz swoje zdanie? Komentuj!...

ostatnie komentarze
piszą dla was
Specjalista ds. Social Med...
CEO Grupa Adweb
robię swoje i sprawia mi to cholerną satysfakcję...

więcej...

IAB Polska
Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl