Chiny są znane z restrykcyjnego podejścia do wolności wypowiedzi w internecie. Głośnym echem odbił się niedawny konflikt pomiędzy firmą Google a władzami chińskimi. Przedstawiciele giganta z Mountain View dowiedli, że ataki na infrastrukturę firmy oraz konta pocztowe działaczy opozycji demokratycznej zostały przeprowadzone z terytorium Chin. W efekcie zapowiedzieli, że przestaną cenzurować wyniki wyszukiwania w chińskiej wersji Google.
Serwis Domain Pulse informuje o nowym narzędziu, po jakie sięgnięto w celu usunięcia nieprawomyślnych treści z chińskiego internetu. China Internet Network Information Center (ang. skrót CNNIC), operator chińskiej domeny .cn, zatrudnił 600 pracowników, zlecając im sprawdzenie wszystkich stron internetowych w chińskiej domenie. Celem tej iście tytanicznej pracy jest zidentyfikowanie witryn zawierających pornografię.
Zadanie jest wyjątkowo pracochłonne. Rejestr chińskiej domeny niedawno wyprzedził rejestr niemiecki i obecnie zajmuje pierwsze miejsce na świecie pod względem liczby zarejestrowanych domen. Obecnie liczy on blisko 14 mln rekordów, co daje ponad 23 tys. stron internetowych przypadających na jednego nowo zatrudnionego pracownika CNNIC.
Przedstawiciele rejestratora uzasadniają swoją inicjatywę troską o moralność i chęcią uporządkowania chińskiego internetu z nieobyczajnych materiałów. Jednak zachodni eksperci podkreślają, że najprawdopodobniej jest to kolejne narzędzie, mające służyć kontrolowaniu wypowiedzi publikowanych w sieci.
Źródło: Domain Pulse
Foto: funadium CC license
Wtorek, 16 Lutego 2010