Inwestowanie w domeny może budzić silne emocje, a nawet skłaniać do rozważań o ich wyższości nad uciechami alkowy. Przyglądamy się dyskusji nad tym co jest lepsze - domeny, seks czy piwo.
Ostatnio można odnieść wrażenie, że seks jest aktywnością mocno przereklamowaną. Zaczęło się od tekstu Sabiny, która znalazła aż 20 dowodów na to, że praca w Grupie Adweb jest znacznie ciekawszym zajęciem niż oddawanie się uciechom cielesnym.
Publikacja listy w Adnews zbiegła się w czasie z innym wywodem, w którym wyżej niż seks postawiono... inwestowanie w domeny internetowe. W serwisie Domain Gang możemy przeczytać tekst Nine reasons why Domaining is better than Sex. Co prawda dla wielu osób handel domenami jest pasją, a nawet sposobem na życie, ale my pozwolimy sobie zachować dystans do przekonań autora (chociaż czwarty punkt jest całkiem trafny).
Znacznie bliżej jest nam do argumentów z kolejnej listy, która pojawiła się w serwisie Domain Gang. W tekście 10 Reasons why Beer is better than Domains Lucius Fabrice przywraca wiarę w ludzkość i zauważa, że być może inwestowanie w domeny jest przyjemne, ale z pewnością nie zastąpi kufla zimnego pilznera sączonego w upalny dzień. Oto niektóre z argumentów, wymienionych przez autora:
Za 12 zł możesz kupić jedną domenę lub czteropak piwa
Piwo nie wymaga parkowania, budowania ministrony lub innych zabiegów. Można je wypić. Tak po prostu.
Butelkę złocistego trunku można trzymać w lodówce miesiącami. Nie trzeba martwić się, że wygaśnie i wpadnie w niepowołane ręce.
Nie ma ryzyka, że ktoś złoży na ciebie skargę do Światowej Organizacji Własności Intelektualnej tylko dlatego, że kupiłeś ostatnią butelkę jego ulubionego piwa.
Podobnie jak czekolada, piwo może być znakomitym preludium do seksu. Jedyne do czego może doprowadzić nadmierne zainteresowanie domenami to rozwód.
Pozostałe argumenty, z którymi również się zgadzamy, znajdziecie na stronie Domain Gang. Na zdrowie!
Foto: Janne Moren via Flickr.com, CC license
Środa, 27 Października 2010