.CO Internet wystawił na sprzedaż najgorętszy adres z puli domen premium. Operator kolumbijskiej końcówki ma szansę zarobić niezłą kwotę, a cała branża przekona się na ile rozszerzenie .co może być realną alternatywą dla .com.
Praktyka rezerwowania domen o wyjątkowym potencjale marketingowym przez rejestry nie jest niczym nowym. Adresy premium są rejestrowane jeszcze przed fazami sunrise i landrush. Często trafiają na podobne licytacje lub są sprzedawane w celach charytatywnych. Tak było z „ekologiczną" domeną e.co.
Sex.co jest jedną z najbardziej wartościowych domen premium znajdujących się w rękach .CO Internet. Jej potencjał może przełożyć się na całkiem okrągłą sumę z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze, domeny generyczne związane z seksem przeważnie osiągają wysokie kwoty na aukcjach. Po drugie, kilka tygodni temu sprzedano słynny adres sex.com. 13 mln dolarów to wysoko ustawiona poprzeczka, jednak może wpłynąć dodatnio na wycenę kolumbijskiego odpowiednika.
Domena .co debiutowała w aurze „.com killera". Kluczem do sukcesu .co ma być podobieństwo do najpopularniejszej końcówki świata oraz fakt, że do tej pory zarejestrowano „zaledwie" 600 tys. kolumbijskich domen. Adresów z końcówką .com jest blisko 80 mln, przez co coraz trudniej jest znaleźć wolny adres.
Na czarnego konia z Kolumbii wiele postawiła firma GoDaddy, będąca największym rejestratorem domen internetowych na świecie. Na początku listopada na stronie internetowej GoDaddy zmieniono domyślne rozszerzenie w oknie służącym do rejestracji nowych domen. W efekcie każdy kto chciał zarejestrować własny adres widział .co jako domyślną końcówkę. Akcja trwała tylko przez jedną dobę, ale rejestrator zapowiada kolejne działania, mające promować kolumbijskie rozszerzenie. W planach jest emisja specjalnej reklamy w trakcie meczu finałowego Super Bowl. Rok temu finał zgromadził przed telewizorami 106,5 mln widzów. Nie trzeba być sepcjalistą od reklamy aby domyślić się, że minuta czasu reklamowego nie należy do najtańszych.
Sprzedaż sex.co jest zatem ciekawa nie tylko dlatego, że pod młotek idzie kolejna domena z seksem w nazwie. Kwota jaką zaoferuje potencjalny kupiec będzie twardym wskaźnikiem tego jak naprawdę .co jest odbierana w domenowym świecie i czy rzeczywiście może w przyszłości stanowić realną alternatywę dla .com.
|
Więcej na ten temat: |
Źródła: Sedo, Domain Name Wire
Foto: Dino Abatzidis via Flickr.com, CC license
Czwartek, 09 Grudnia 2010