Serwisy i blogi zajmujące się tematyką domen internetowych co jakiś czas donoszą o dużych firmach i koncernach, które przed wprowadzeniem nowego produktu nie zarezerwowały stosownego adresu. Jak nietrudno się domyślić takie „gorące” domeny są rezerwowane przez cybersquatterów, liczących na korzystną odsprzedaż lub zwiększenie liczby wizyt internautów, zainteresowanych nowym produktem.
W takich przypadkach firmy chcące odzyskać adres internetowy przeważnie przyjmują jedną z dwóch strategii. Próbują bez rozgłosu odkupić domenę lub składają skargę do Światowej Organizacji Własności Intelektualnej (ang. skrót WIPO), domagając się zwrotu adresu, zawierającego zastrzeżony znak towarowy.
W większości przypadków duże firmy, które przegapiły rejestrację domeny związanej z własnym produktem starają się ją odzyskać. Jak wspomniałem, przykładów takich starań jest całkiem sporo. Jednym z ostatnich jest historia najwyższego budynku świata – liczącej 828 metrów wieży zbudowanej w Dubaju. Pierwotnie ta imponująca budowla funkcjonowała pod nazwą Burj Dubai ("Wieża Dubaju"), później została przemianowana na Burj Khalifa, na cześć prezydenta Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
Zmiana oficjalnej nazwy stworzyła doskonałą okazję dla cybersquatterów – czytamy w serwisie Domain News. Szybko zarejestrowano adres BurjKhalifa.com oraz liczne wariacje, zawierające nową nazwę wieżowca. Aktualnie trwa poszukiwanie właściciela „złotej” domeny, który do tej pory się nie ujawnił. Wartość BurjKhalifa.com jest szacowana na 230 tys. dolarów.
Zajęcie cennej domeny przez dzikich lokatorów nie zawsze jest związane z wysokimi transakcjami na rynku wtórnym lub pisaniem skarg do instytucji zajmujących się arbitrażem. Nierejestrowanie adresu, związanego z nowym produktem może być świadomym posunięciem firmy - twierdzi Andrew Allemann na łamach Domain Name Wire. Autor swoją śmiałą tezę popiera przykładem firmy Google, która niedawno wypuściła swój pierwszy telefon Nexus One. Jak nietrudno zgadnąć, najlepszą domeną dla nowego dziecka Google jest adres NexusOne.com, ewentualnie Nexus1.com. Obydwie domeny są zajęte i bynajmniej nie prowadzą do stron poświęconych nowemu smartphone'owi.
Zdaniem Allemanna umieszczenie oficjalnych informacji o Nexus One pod adresem Google.com/phone a nie pod osobną domeną było sprytnym posunięciem firmy, mającym zmienić nawyki internautów. Czego Google nienawidzi najbardziej? - pyta Allemann - Nienawidzi sytuacji gdy ludzie wpisują adres strony bezpośrednio w pasku przeglądarki zamiast poszukać informacji w wyszukiwarce Google. Gigantowi z Mountain View zależy na oslabieniu roli, jaką w internecie pełnią domeny internetowe. Google chce aby pierwszym krokiem internauty, szukającego informacji o nowym produkcie, było skorzystanie z wyszukiwarki. Ich wyszukiwarki.
Rezygnując z walki o domenę firma unika kosztów, związanych z odkupieniem adresu od cybersquattera oraz nie musi wikłać się w postępowanie arbitrażowe, dowodząc swych praw do posługiwania się domeną. Google posiada prawa do znaku towarowego Nexus One, dlatego zawsze może odzyskać adres w przypadku, gdy byłby on wykorzystywany w złej wierze. Wystarczy złożyć stosowny wniosek do WIPO.
Teza postawiona przez Andrew Allemanna na pierwszy rzut oka wydaje się odważna, jednak jego argumenty nie są pozbawione sensu. Jeżeli autor ma rację, to wkrótce realną alternatywą dla kupna domen premium na rynku wtórnym może stać się pozycjonowanie stron internetowych i marketing w wyszukiwarkach. Zapewnienie wysokiej pozycji w wynikach wyszukiwania wraz z zabezpieczenie praw do posługiwania się znakiem towarowym może okazać się dobrym i stosunkowo tanim przepisem na wypromowanie nowego produktu w sieci.
Źródła: Domain News, Domain Name Wire, Bryła
Foto: freefotouk, CC license
Piątek, 08 Stycznia 2010