Domeny internetowe mogą być świetną inwestycją. Kilkanaście złotych wydanych na rejestrację adresu może zamienić się w kilkaset tysięcy. Przykładem jest domena urlopy.pl, którą w 2008 roku sprzedano za 400 tys. zł. Każdy, kto zetknął się z branżą rejestracji i handlu adresami internetowymi wie, jaki potencjał może w nich tkwić i jak trudno znaleźć „złotą domenę”. Jednak coraz częściej informacje o rekordowych transakcjach trafiają do opinii publicznej. Wzmianki w prasie i na portalach informacyjnych elektryzują czytelników wysokością sum, płaconych za „kilka literek”. O ile kwoty, na jakie wycenia się anglojęzyczne domeny, mogą brzmieć jak opowieści zza siedmiu mórz, o tyle dziesiątki tysięcy złotych płacone za „peelki” działają na wyobraźnię wielu osób. Jednym z przykładów takiej transakcji jest sprzedaż domeny wybory2010.pl. Ta „prezydencka” domena zmieniła niedawno właściciela. Cena, za jaką została sprzedana, to ponad 20 tys. złotych i – zgodnie z moimi przewidywaniami – podgrzała wyobraźnię domorosłych łowców domen.
Ponieważ wybory prezydenckie powtarzają się co pięć lat, pomyślałem, że istnieje duża szansa na to, że znajdą się chętni na kolejnych „prezydentów”. Zrobiłem prosty eksperyment. Wpisywałem w wyszukiwarce domen adresy: wybory2015.pl, wybory2020.pl itd. Chciałem sprawdzić jaka jest pierwsza wolna data dla domeny zbudowanej według powyższego schematu. Wybory2025.pl – zajęta. Sprawdzam dalej. 2030, 2035 też są zajęte. 2040, 2045 – nic z tego. Okazało się, że pierwsza wolna domena to wybory2055.pl (!). Rozradowany trafieniem już miałem rezerwować wyborczy adres, kiedy uświadomiłem sobie, że w 2055 roku będę miał ponad 70 lat i pociechę z takiej inwestycji mogą mieć co najwyżej moje wnuki.
W Polsce mamy republikę parlamentarną, dlatego postanowiłem w podobny sposób sprawdzić daty wyborów do parlamentu. Zakładając, że nie spotkają nas żadne polityczne zawirowania, do urn pójdziemy najwcześniej za dwa lata. Niestety, domena wybory2011.pl jest już zajęta. Wybory2015.pl również, podobnie 2019, 2023, 2027... Tym razem sprawdzanie okazało się krótsze. Pierwszy wolny „parlamentarny” adres to wybory2043.pl. Rezerwując go dziś, na zyski ze sprzedaży trzeba będzie poczekać ponad 30 lat.
Idąc dalej tropem cyklicznych wydarzeń, przypomniałem sobie doniesienia o domenie euro2012.pl, którą właściciel wycenia na 100 tys. zł. Sprawdziłem. I tym razem nie było niespodzianki. Pierwsza okazja na zarobienie na piłkarskich mistrzostwach Europy przypada na 2044 rok. Emocje związane z piłką nożną w połączeniu z emocjami wywołanymi przez ceny atrakcyjnych domen, owocują innym, ciekawym zjawiskiem. Serwisy publikujące listy nieodnowionych adresów, z których zrezygnowali właściciele, zapełniły się euro-potworkami. Większość z nich ma dwie cechy wspólne. Są tak długie, że ich zapamiętanie lub bezbłędne wpisanie w pasku adresu jest praktycznie niemożliwe. Druga cecha to obowiązkowy człon „euro”, „2012” lub obydwa na raz. Takie domeny jak euro2012info-polska-ukraina.waw.pl mogą pełnić tylko jedną funkcję – ostrzegawczą. Powinny służyć za przykład jak nie należy budować nazwy domeny i być przestrogą dla wszystkich, którzy chcą łatwo zarobić na zbliżających się mistrzostwach.
Rejestracja domeny kosztuje niewiele i zajmuje zaledwie kilka minut. Należy jednak pamiętać, że może to być czas stracony, jeżeli w owczym pędzie będziemy rejestrować każdą nazwę, która kojarzy się z głośnym wydarzeniem, miejscem lub osobą. Podobnie jest z domenami zawierającymi w sobie datę. Biorąc pod uwagę koszty odnowienia domeny, dobrze jest odpowiedzieć sobie na pytanie, czy warto czekać 40 lat na zwrot zainwestowanych pieniędzy. Moim zdaniem nie warto. Jednak jeżeli ktoś jest cierpliwy, może spróbować. Wszystkich inwestorów wybiegających daleko w przyszłość pragnę jednak ostrzec – domena koniecswiata.pl jest już zajęta.
Poniedziałek, 24 Sierpnia 2009