W tym tygodniu przegląd prasy stoi pod znakiem nowych rozszerzeń i komentarzy po głosowaniu ICANN dopuszczającego ich uruchamianie. Będzie też o tym, jak Google może w łatwy sposób uśmiercić każdy sklep internetowy.
Rewolucja w internetowych domenach, adres jaki tylko chcesz
Tytuł tekstu w Wirtualnych Mediach warto uzupełnić - adres jaki tylko chcesz, pod warunkiem, że masz luźne 185 tys. dolarów. Na początek. Jednak dzięki decyzji ICANN już niedługo zrobi się ciekawie w systemie nazw domenowych.
"Od czwartku 12 stycznia ICANN przyjmuje zgłoszenia, w ramach których możliwe jest ubieganie się o rejestrację adresów z rozszerzeniem w postaci dowolnego wyrazu w dowolnym języku. Można więc sobie wyobrazić powstanie takich domen jak .google, .apple, .sport czy .warszawa".
Stephen Wolfram chce, aby domena .DATA służyła do udostępniania danych z serwisów WWW
Jako przykłady nowych rozszerzeń podaje się zwykle nazwy firm oraz domenę .xxx. Webhosting.pl pisze o ciekawej inicjatywie, która jednak nie uniknęła krytyki a nawet szyderstw.
"Stephen Wolfram, twórca słynnego engine'u do przetwarzania baz wiedzy i wyszukiwania odpowiedzi Wolfram Alpha, opublikował wczoraj na swoim blogu propozycję uruchomienia i wykorzystania domeny najwyższego poziomu o nazwie .DATA. Propozycja ta może zainteresować wszystkich programistów, którzy korzystają z usług internetowych udostępniających swoje dane na zewnątrz".
Tydzień bez doniesień o domenie .xxx tygodniem straconym. Są już pierwsze ofiary cybersquattingu, w tym kilka znanych polskich marek.
"Na stronach kojarzonych z bankami takimi jak dnbnord.xxx czy bgz.xxx działają serwisy z ostrą pornografią. Podobne treści niedługo będzie można też obejrzeć na witrynach z końcówką .xxx takich marek jak PKP, Empik, Alior, PZU czy Orlen. Firmy zapomniały o zablokowaniu pornograficznych domen, a teraz za ich odzyskanie będą musiały zapłacić nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych".
Gdy Google stwierdzi, że twoja strona jest niebezpieczna - to wiedz, że masz duży problem
"Wyobraź sobie, że jesteś przedsiębiorcą internetowym i pewnego pięknego dnia Google uznaje iż twój biznes w sieci jest niebezpieczny. Każdy kto wchodzi na twoją stronę widzi przepiękny czerwony komunika ostrzegający o zagrożeniu w postaci na przykład phishingu. Myślicie, że łatwo się z takiej sytuacji wyplątać?"
O tym, że wcale nie jest łatwo można przekonać się czytając wywiad z właścicielem sklepu internetowego, któremu zdarzyła się tego typu niemiła przygoda. Całość znajdziecie na Antyweb. Polecamy.
Piątek, 13 Stycznia 2012