W piątek 13-ego z przeglądu prasy dowiecie się co do powiedzenia ma właścicielka domeny Gmail.pl, jak założyć sklep internetowy oraz czy nowe domeny najwyższego poziomu mogą być niemoralne.
Domena Gmail.pl wystawiona na Allegro
Wydarzeniem mijającego tygodnia było bez wątpienia wystawienie na licytację domeny należącej do Grupy Młodych Artystów i Literatów. Aukcja odbiła się szerokim echem w większości mediów. Do piątkowego przeglądu prasy wybraliśmy tekst z Gazety, ponieważ oprócz zarysowania historii domeny znajdziecie w nim wypowiedzi Izabeli Krawczyk, właścicielki Gmail.pl. Dziennikarze zwrócili się również do przedstawicieli Google'a z prośbą o wypowiedź. Niestety, Wielki Brat odmówił komentarza.
Aukcja kończy się za 8 dni, aktualna cena domeny to 96 300 zł.
W Onecie przeczytacie obszerny przegląd nadużyć związanych z domenami internetowymi. Co prawda tytuł artykułu nijak ma się do problematyki, ale chyba nie o to chodzi. Wystarczy, że zwraca uwagę internautów. Na liście, sporządzonej przez Agatę Kołodziej, znalazły się m.in. „klasyczne" cybersquatting i typosquatting oraz stosunkowo nowe zjawisko rejestrowania domen ze znakami narodowymi.
„Dzięki nazwom z narodowymi znakami diakrytycznymi cybersquatterzy próbują zarabiać na nazwach nawiązujących do znanych marek - mówi Grzegorz Miłkowski [...] Obecnie każdy może zarejestrować dowolny trademark w wybranym alfabecie obsługiwanym przez IDN, o ile nie został on już „zabezpieczony" przez właściciela. Nic nie stoi na przeszkodzie, by kupić domeny np. Pepsi, Adidas czy McDonalds, tyle, że zapisane za pomocą znaków używanych w języku rosyjskim, greckim, perskim czy japońskim".
Czyli krótki poradnik dla przyszłych e-sklepikarzy. Maciej Szmigiel radzi, aby założenie sklepu rozpocząć od zarejestrowania firmy i wykupienia domeny.
„Następnym krokiem jest zakup domeny oraz serwera, na którym można składować pliki składające się na sklep. Domena - czyli przyszły adres Twojego sklepu - powinna być łatwa do zapamiętania i niezbyt długa. Warto, aby kojarzyła się z Twoją branżą".
Kolejność wydaje się słuszna. Osoby szerzej zainteresowane tematem odsyłamy do cyklu artykułów Ty, dziecko i Twój dom, czyli Twoja Firma oraz do poradnika 5 kroków do dobrej domeny.
Prezydent na Allegro za 10 tysięcy. Są chętni?
Kolejna historia z cyklu „przygody polityków w internecie". Tym razem bohaterem jest Zygmunt Frankiewicz, prezydent Gliwic.
„Domena internetowa z imieniem i nazwiskiem prezydenta Gliwic znalazła się na aukcji Allegro. Kto ją wystawił na sprzedaż? Na pewno nie Zygmunt Frankiewicz. Internauta o pseudonimie Indegar wycenił ją na minimum 10 tysięcy złotych".
Co ciekawe, domena wystawiona na aukcji przekierowuje na obecną stronę polityka czyli Frankiewicz.pl. Panu prezydentowi należy się plus za zarejestrowanie domeny z własnym nazwiskiem i minus za to, że nie zabezpieczył drugiego adresu, z imieniem.
Więcej na temat polityków i ich domen przeczytacie w tekstach Politycy na parkingu (domen) oraz Domena JaroslawKaczynski.pl - sprzedana czy nie?
Co zrobić z „kontrowersyjnymi" domenami TLD?
Na koniec zostawiliśmy takiego oto newsa:
„Przedstawiciele rządów wchodzący w skład komitetu doradczego GAC (Governmental Advisory Committee) działającego przy korporacji ICANN (Internet Corporation for Assigned Names and Numbers) chcą, aby do systemu DNS nie miały wstępu niektóre nowe domeny najwyższego poziomu (TLD, Top Level Domains). Zespół ma na myśli domeny "kontrowersyjne" ze względów obyczajowych i innych".
Na początku słowo wyjaśnienia - domeny najwyższego poziomu, zwane popularnie końcówkami lub rozszerzeniami, to domeny powyżej której nie istnieją żadne inne domeny w systemie DNS. Mówiąc wprost, to takie rozszerzenia jak .com, .org, .info oraz domeny krajowe czyli .pl, .cz, .fr i inne. Co niemoralnego lub kontrowersyjnego może być w nowych końcówkach?
„Problem polega na tym, że rządy same nie są w stanie stwierdzić, co tak naprawdę oznacza termin "kontrowersyjny". [...] Nie ma wspólnej definicji tego, co jest niemoralne - mówiła przedstawicielka USA Suzanne Sene jeszcze podczas czerwcowego spotkania ICANN".
Czyli mamy klasyczny przypadek zamieszania wokół nieistniejącego problemu, typowy dla sezonu ogórkowego.
W tym tygodniu w Biznes Monitorze ukazał się również tekst o wartości inwestycyjnej domen internetowych autorstwa pani kierownik sekcji public relations w firmie NetArt. Nie umieszczamy linka, ponieważ uznaliśmy, że nasza konkurencja ma na tyle duże budżety reklamowe, że nie będziemy ich dodatkowo promować :-)
Foto: Raul Lieberwirth, CC license
Piątek, 13 Sierpnia 2010