Firma ubezpieczeniowa z USA uznała, że nazwę konta na Twitterze obowiązują te same zasady co domeny internetowe i wytoczyła ciężkie prawnicze działa.
Jakiś czas temu na naszym blogu przyglądaliśmy się zjawisku cybersquattingu 2.0 (Dobre imię w portalu społecznościowym). Duże koncerny nie zawsze na czas wyczuły zbliżający się boom na Twittera lub Facebooka i spóźniły się z rejestracją konta. W efekcie nazwy użytkowników zawierające nazwy znanych marek zostały zajęte przez „social cybersquatterów". Przykład znajdziecie pod adresem twitter.com/nike.
Pewna firma ubezpieczeniowa ze Stanów Zjednoczonych postanowiła potraktować poważnie zjawisko, które przez analogię do branży domenowej nazywa się cybersquattingiem. Poszło o konto w serwisie Twitter. Przedstawiciele firmy Conventry First złożyli pozew sądowy przeciwko właścicielowi konta twitter.com/coventryfirst. Zarzucają mu naruszenie zastrzeżonego znaku towarowego oraz cybersquatting. To oznacza, że adwokaci potraktowali nazwę użytkownika utworzoną w Twitterze na równi z domenami internetowymi.
Duże firmy często są przewrażliwione na punkcie własnych znaków towarowych. Wygląda na to, że podobnie jest w tym wypadku. Nazwa ubezpieczyciela pojawia się w adresie URL utworzonym w domenie Twittera. Zatem równie dobrze przedstawiciele Conventry First mogli pozwać właścicieli mikrobloga. Ostatecznie mogli również zgłosić się do administracji Twittera i załatwić sprawę szybko i bezboleśnie.
Źródło: Domain Name Wire
Poniedziałek, 13 Czerwca 2011