Zbiorowym bohaterem kolejnego odcinka Poradnika są kraje i ich domeny. Przeczytacie o tym, że jedno nie zawsze idzie w parze z drugim oraz dlaczego polscy internauci polubili domenę Tonga.
Spis treści Co dzieje się z domeną gdy państwo przestanie istnieć? Kto może rejestrować domeny krajowe?
Można powiedzieć, że jest to internetowy odpowiednik flagi państwowej. Zamiast barw narodowych, mamy dwie litery identyfikujące dany kraj lub terytorium zależne w sieci. Domeny narodowe przeważnie odpowiadają kodom nazw państw, opisanym w standardzie ISO 3166-1. Według tego standardu Polska ma oznaczenie PL, Niemcy DE, Czechy CZ itd.
Domeny krajowe są przyznawane przez Internetową Korporację ds. Nadawania Nazw i Numerów (The Internet Corporation for Assigned Names and Numbers - ICANN). Zarządzaniem poszczególnymi rozszerzeniami najczęściej zajmują się organizacje pozarządowe lub szkoły wyższe, działające w danym kraju. W Polsce funkcję głównego rejestru pełni Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa (NASK), utworzona w 1991 r. przy Uniwersytecie Warszawskim.
Listę domen narodowych będących w użyciu można znaleźć na stronie Wikipedii.
Domeny narodowe żyją dłużej niż państwa, dla których zostały utworzone. Dobrze widać to na przykładzie końcówki .yu. W 2006 r. Jugosławia rozpadła się na Serbię i Czarnogórę. Nowe państwa potrzebowały nowych domen, dlatego IANA (ang. Internet Assigned Numbers Authority) przydzieliło im rozszerzenia .rs oraz .me. Końcówka .yu zniknęła dopiero wiosną zeszłego roku. Opóźnienie było konieczne, aby właściciele stron mogli je przenieść pod nowe adresy.
Rozpad państwa nie oznacza jednak, że jego domena przestanie wkrótce funkcjonować. Swoistą internetową skamieliną jest końcówka .su, którą w 1990 r. przypisano ZSRR. Rok później Związek przestał istnieć, pomimo to domena ma się całkiem dobrze. Plany wycofania końcówki spotkały się ze sprzeciwem nie tylko internautów, ale i rosyjskich władz. Obecnie jest zarejestrowanych ponad 93 tys. adresów z rozszerzeniem .su.
Rejestracja większości domen narodowych jest otwarta. Oznacza to, że własny adres może mieć każdy, bez względu na obywatelstwo. Oczywiście, istnieją wyjątki od tej reguły. Najbardziej skrajnym przypadkiem są Chiny. Rok temu władze Państwa Środka wprowadziły liczne restrykcje dotyczące rejestracji nowych adresów. CNNIC, będący rejestrem chińskiej domeny, wymaga od swoich partnerów dostarczenia wielu szczegółowych informacji dotyczących abonentów domen. Są wśród nich dokumenty firmowe, zdjęcia oraz formularze.
Na szczęście w przypadku większości domen narodowych zdobycie własnego adresu jest znacznie prostsze i przesyłanie pisemnych wniosków nie jest konieczne. Firmy oferujące rejestrację domen posiadają umowy partnerskie z poszczególnymi rejestrami i mogą oferować swoim klientom domeny z większości krajów świata.
Zanim jednak klikniemy przycisk „Kupuję" na stronie rejestratora, warto przeczytać warunki rejestracji. W przypadku niektórych rozszerzeń, nowe adresy rejestruje się na okres dwóch lat. Można spotkać się z ograniczeniami w ilości znaków, tworzących nazwę. Przykładowo, adresy w hiszpańskiej domenie .es muszą mieć co najmniej 3 znaki. Z kolei francuska domena .fr jest zarezerwowana dla firm, obywateli i rezydentów francuskich. Większość firm rejestrujących domeny posiada tzw. kontakt administracyjny na terenie Francji.
Wbrew pozorom domain hacking ma niewiele wspólnego z hakowaniem. Jest to sposób na stworzenie oryginalnego adresu internetowego z wykorzystaniem domen narodowych. Jak to się robi? Wystarczy zarejestrować nazwę, która w zestawieniu z literami tworzącymi końcówkę domeny stanowi logiczną całość - słowo lub krótki zwrot.
Popularnymi witrynami działającymi pod „zhakowanymi" domenami są serwis Del.icio.us, pozwalający na gromadzenie zakładek do stron internetowych oraz Goo.gl - należący do Google, „skracacz" długich adresów URL.
Przykłady z naszego podwórka to Lubie.to, Chce.to, Ugotuj.to i wiele innych adresów, korzystających z rozszerzenia .to, przypisanego do Tonga. Równie popularne są końcówki .tv oraz .fm. Wbrew pozorom nie są to domeny funkcjonalne, stworzone z myślą o stacjach telewizyjnych i radiowych. Domena .tv jest przypisana Tuvalu, małemu państwu na Pacyfiku. Domena .fm to z kolei końcówka Mikronezji, położonej na Oceanie Spokojnym.
Więcej na temat domain hackingu przeczytacie w osobnym artykule Domain hack czyli kreatywny sposób na domenę.
Posiadanie nazwy swojej strony z innymi końcówkami jest dobrym pomysłem, gdy:
|
W poprzednich odcinkach poradnika: Na czym polega rejestracja domeny internetowej |
Źródła: Dziennik Internautów, Gazeta.pl, RU-Center, Wikipedia
Czwartek, 17 Lutego 2011