Portfel, klucze i telefon komórkowy – bez tych trzech rzeczy większość z nas nie rusza się z domu. Jesteśmy „pod telefonem” niemal przez cały czas, a w niedalekiej przyszłości równie naturalną rzeczą będzie pozostawanie on-line. Nie trzeba być specjalistą od nowoczesnych technologii, aby stwierdzić, że przyszłość internetu należy do urządzeń mobilnych. Codzienna obserwacja oraz statystyki pokazują, że liczba komórek, którymi się posługujemy, szybko rośnie. Już co drugi mieszkaniec planety ma własną komórkę, a w krajach rozwiniętych na 100 mieszkańców przypada średnio 97 telefonów komórkowych. W Polsce liczba aktywnych komórek przekroczyła już liczbę mieszkańców i obecnie wynosi prawie 44 miliony (źródło danych: Wikipedia). Smartphone lub telefon komórkowy coraz częściej stają się narzędziami korzystania z sieci. W krajach Zachodu internet w komórce jest traktowany jako kolejne udogodnienie. Są jednak regiony (np. Indie), gdzie pierwsze doświadczenia on-line są zdobywane właśnie za pośrednictwem telefonu, a nie komputera.
Według danych Yankee Group, w 2009 roku co trzeci abonent na świecie przeglądał strony internetowe używając komórki. W wysoko rozwiniętych krajach wskaźnik ten jest znacznie wyższy. Prym w mobilnym surfowaniu wiedzie Japonia, słynąca z zamiłowania do nowoczesnych technologii. Christopher Billich, analityk firmy Infinita, twierdzi, że dziewięciu na dziesięciu Japończyków korzysta z sieci przy pomocy komórki.
Rozwiązaniem, które miało ułatwić korzystanie z mobilnego internetu jest specjalna domena .mobi, wprowadzona trzy lata temu. Inicjatywa spotkała się ze wsparciem wielu operatorów telefonii komórkowych, producentów urządzeń oraz internetowych gigantów, takich jak Google. Domena powstała z myślą o urządzeniach przenośnych – strony w domenie .mobi są przystosowane do wyświetlania zawartości na małych wyświetlaczach komórek oraz są „odchudzone” w stosunku do pełnych stron www. Wprowadzenie nowej końcówki potkało się z dużym zainteresowaniem klientów. Od chwili debiutu liczba rejestracji rosła, a atrakcyjne adresy osiągały wysokie ceny na rynku wtórnym. Kwota 200 000 dol., jaką dwa lata temu zapłacono za domenę Flowers.mobi czy blisko 130 000 dol. za adres SportsBook.mobi pokazują, że inwestorzy pokładali spore nadzieje w tej końcówce.
Dobra passa mobilnej domeny nie trwała długo. Z danych opublikowanych przez serwis Domain Name Wire wynika, że w ciągu ostatniego roku liczba zarejestrowanych domen .mobi zmniejszyła się o 10%. W lipcu 2008 zarejestrowanych było 946,357 domen. Latem tego roku o prawie 100 tysięcy adresów mniej. Skąd ta nagła zmiana?
Wiele wskazuje na to, że domena zaprojektowana z myślą o przeglądaniu stron internetowych na telefonie została osłabiona przez... rozwój mobilnego internetu. Ten paradoks można wytłumaczyć gdy spojrzymy na założenia, jakie przyjęli twórcy tego rozwiązania. Strony w domenie .mobi są przystosowane do urządzeń przenośnych. Mogą być wyświetlane na małych wyświetlaczach i wczytane przy użyciu łącz o niskiej przepustowości. Problem polega na tym, że coraz więcej mobilnych internautów używa zaawansowanych smartphone-ów, które bez większych problemów radzą sobie z wyświetlaniem pełnych stron www. Mając w ręce urządzenie z dużym, dotykowym wyświetlaczem, nie ma potrzeby wchodzenia na YouTube.mobi, skoro z powodzeniem można oglądać video na YouTube.com. Również pozostałe, „zwyczajne” komórki radzą sobie z wyświetlaniem stron dzięki coraz lepszym przeglądarkom mobilnym, takim jak Opera Mini.
Przypadek domeny .mobi pokazuje w którym kierunku zmierza globalna sieć. Na własne oczy można się przekonać o tym, że staje się coraz bardziej jednorodna. Miejsce wielu internetów (osobnych rozwiązań dla różnych urządzeń) zajmuje jeden, uniwersalny internet, promujący otwarte standardy. Wydaje się, że nie wzięli tego pod uwagę twórcy domeny .mobi. Lekcję lepiej odrobiła firma Telnic Limited, projektując domeny .tel. Strony z tą końcówką można bez przeszkód wyświetlać zarówno na ekranie komputera, jak i na wyświetlaczu komórki.
Piątek, 27 Listopada 2009