Patrząc na wyniki przedstawione w raporcie można odnieść wrażenie, że obrazują nie tyle wtórny rynek domen internetowych, co stan gospodarki światowej. W połowie 2008 roku liczba transakcji zaczęła spadać, aby pod koniec roku osiągnąć poziom 8 754 transakcji. Tendencja zmieniła się w 2009 roku. Każdy kwartał minionego roku przynosił wzrost liczby transakcji aż do poziomu 10 070 pod koniec 2009.
Pomimo iż w 2009 chętniej niż w 2008 handlowano na Sedo, to kryzysowe ostudzenie zapału inwestorów można zauważyć gdzie indziej. Średnia wartość jednej transakcji jest znacznie niższa niż w poprzednich latach. Przykładowo, w 2007 roku za domenę .com trzeba było zapłacić średnio nieco ponad 5 000 dol. W kryzysowym 2008 roku cena spadła niemal dwukrotnie do wartości 2 512 dol., ale to 2009 należał do kupujących. Średnia cena adresu z końcówką .com wynosiła tylko 1 829 dol.
Podobne spadki dotknęły cen domen narodowych. Większość najpopularniejszych końcówek straciła na wartości, niektóre z nich blisko trzykrotnie. Niespodzianką jest domena .fr, która wbrew powszechnej tendencji zwiększa swoją wartość od 2007 roku. Być może jest to zasługa działań promocyjnych, mających przekonać Francuzów do korzystania z ich domeny narodowej. W 2009 najdrożej płacono za domeny francuskie (średnio 4 267 dol.), brytyjskie (2 489 dol.) i hiszpańskie (1 666 dol.).
Warto również wspomnieć o rekordzistach minionego roku. Najdroższą domeną sprzedaną poprzez Sedo jest adres Fly.com, który osiągnął cenę 1,6 mln dolarów. 100 tys. dolarów mniej zapłacono za Russia.com, która podobno trafiła do właściciela adresu Vodka.com. Trzecie miejsce zajęła domena Call.com, która została wyceniona na 1,1 mln. dolarów.
Pełną wersję raportu można znaleźć pod tym adresem (plik PDF, 450 kB).
Środa, 10 Lutego 2010