Wszyscy już chyba kojarzą spot reklamowy tabletek przeciwbólowych, dzięki którym można zdobywać nawet Mount Everest – przynajmniej według pewnej „pani z działu personalnego”. Nie z Ibumromem za pasem, ale z zestawem pożywnych Marsów, i nie na Mount Everest, ale na kaukaski Elbrus, ruszyło dwóch przedstawicieli Grupy Adweb - Bartłomiej Juszczyk i Sławomir Jucha (żaden z nich nie pracuje w dziale personalnym).
Wyprawa rozpoczęła się 31 sierpnia, kiedy dwaj śmiałkowie stanęli pod liczącymi ponad pięć i pół tysiąca metrów szczytami, by już dzień później podjąć mozolną wspinaczkę, przyzwyczajając organizm do coraz bardziej rozrzedzonego powietrza. Po dwóch dniach - tj. 3 września - rozpoczęli finałowy atak na zachodni szczyt (5642 m n.p.m), który zabrał im blisko 7 godzin. Sukces był na wyciągnięcie ręki, ale niestety zaledwie 40 metrów ( ! ) przed końcem wyprawy góra postanowiła dać o sobie znać. Śnieżyca, która rozpętała się u samego czubka Elbrusu, zmusiła adwebowiczów do powrotu. Pocieszeniem jest fakt, iż najprawdopodobniej w tej sytuacji nawet Ibuprom okazałby się nieskuteczny.

Na koniec warto odnotować pewne dramatyczne wydarzenie, jakie miało miejsce podczas wspinaczki. Wyprawa na „Piersi Dziewicy” (niewtajemniczonych odsyłam do poprzedniego wpisu) pochłonęła bardzo słodkie (dosłownie) istnienie. Trzeciego dnia w przepaść runął jeden z towarzyszących śmiałkom batoników Mars. Po fatalnym upadku z kilkudziesięciu metrów, spoczął pod pokrywą wiecznego śniegu.
Po wypadach na kręgle, gokarty, czy paintballa, wyprawa na Elbrus stanowi duży skok na skali ekstremalnych pomysłów pracowników Grupy Adweb. By uniknąć sytuacji, iż kolejne wyzwanie okaże się znacząco bardziej ekstremalne od poprzedniego - przez co może stać się niesłychanie wyrafinowaną czystką kadrową - postanowiliśmy uczynić jeden krok wstecz, odkurzając na razie przyziemne zajęcia, jak np. gonienie z karabinem po poligonie. Wcześniej czy później na kolejny ekstremalny pomysł przyjdzie pewnie i tak czas…