Cytat dnia

PR-owcy nie powinni traktować dziennikarza jako przyjaciela, lecz jako profesjonalistę od marketingu i sprzedaży newsa.
Gerald Abramczyk

Oskar Błachut

Wizerunek polityków pod obstrzałem internautów

Warto zapamiętać ten weekend, ponieważ za sprawą internautów wielu polityków otrzymało wizerunkowego kopniaka. Politycy dostali nauczkę: internet to nie tylko miejsce, gdzie można założyć FanPage, radośnie ćwierkać na twitterze ku uciesze dziennikarzy, czy wraz z wnuczką złożyć życzenia na dzień babci i dziadka. W internecie można też dostać spory… łomot. Ostatnie dni płyną pod znakiem ACTA i protestu internautów przeciw wprowadzeniu zmian w niedopracowanym prawie.

Politycy (a także ogólnopolskie media) nie śpieszyły się z informowaniem o wrzawie, jaka zapanowała w Polskiej sieci. Sam byłem w szoku, że wszystko dzieje się tak szybko, a media wciąż milczą. Politycy również niechętnie zabierali głos w sprawie, a czas działał na ich niekorzyść. Kiedy serwisy internetowe zaczęły donosić o kolejnych atakach hackerskich było już niemal pewne, że politycy muszą zacząć zabierać głos w sprawie. Niestety nie doczekaliśmy się nawet jednego, sensownego stanowiska np. premiera.

Zachowanie polityków nie tylko pokazało, że są niekompetentni w sprawie podejmowanych decyzji (milcząc pokazywali niewiedzę), ale również dawali do zrozumienia, że nie są otwarci na dialog. Wszystko to wpłynęło bardzo negatywnie na wizerunek Pawła Grasia, który dał do zrozumienia, że internauci tak zainteresowali się jego wcześniejszymi wypowiedziami, że padł serwer na którym znajdowała się jego strona (ha – ha –ha – dobre sobie). Przedstawiciele PSL-u zdjęli swoją stronę, żeby nie padła ofiarą ataku (czyli w zasadzie odwalili brudną robotę za hackerów). Błąd gonił błąd, a politycy tylko udowadniali, jak bardzo nie znają się na technologii oraz jak małe mają pojęcie o tym, o czym mówią. 

Szanowni Panowie – internet to nie narzędzie propagandowe, gdzie można wyłącznie podawać słodkie komunikaty, stawiające was w świetle, jako „otwartych, innowacyjnych” polityków, chętnie korzystających z nowinek. Oddajcie nam przysługę i zatrudnicie sobie agencje PRowe, które znają się na internecie i pomogą wam podejmować decyzje, co mówić, a czego nie. Niektóre z wypowiedzi były naprawdę żenujące. Czy to wypada, żeby polityk mówił rzeczy, o których nawet gimnazjalista wie, że nie są prawdą? 

Myślę, że to dobra lekcja dla polskich polityków, którzy wyjdą z całej akcji z „wizerunkowym moralniakiem”

Poniedziałek, 23 Stycznia 2012

Masz swoje zdanie? Komentuj!...

ostatnie komentarze
piszą dla was
Junior PR Specjalist
Junior PR Specjalist

więcej...

IAB Polska
Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl