Skuszeni tematyką, która bardzo nas interesuje, a więc analityką internetową, udaliśmy się wczoraj (12 kwietnia) na Piąte Spotkanie Silesia SEM do Katowic. I do tej pory pozostajemy pod wrażeniem…
Pierwszy z wykładów dotyczył podstawowych miar Google Analytics i jak zapowiadano w programie prelekcja miała skupić się na „niuansach”. Jedyna ciekawostka jaką udało się nam zapamiętać dotyczyła sposobu zliczania czasu odwiedzin na stronie. Faktem jest, że nie wszyscy wiedzą w jaki sposób Analytics to robi, a Jarosław Mutwil nawet podał gotowe rozwiązania jak uwiarygodnić zliczanie tych parametrów. Natomiast całość wystąpienia budziła poważne wątpliwości. Bardzo ciężko było się skupić na kiepskim przekazie, a „ta odwiedzina , która nie jest liczona” nie ułatwiała sprawy.
Prezentacja Pawła Ogonowskiego z firmy Conversion, po której spodziewaliśmy się wiele, z racji wysokiego poziomu bloga firmy, na szczęście nas nie zawiodła. Rzetelny przekaz i ciekawe zagadnienie dotyczące ustalania rzeczywistego źródła konwersji zainspirowały nas do przemyśleń. Wiemy już, że ogólne frazy są kiepskie do działań marketingowych w sieci, ale nie można ich także lekceważyć. Po tym wykładzie jesteśmy o krok bliżej do sprawienia, by klienci konwertowali i krok bliżej do zbierania odpowiednich statystyk i wyciągania z nich słusznych wniosków.
Jako SEOwcy byliśmy również zainteresowani wystąpieniem Marka Wałacha z firmy enecja.com – zwłaszcza zajawką o tym, że Majestic SEO i OpenSiteExplorer nie są dostosowane do polskiego rynku SEO. Bo może się nie znamy i przeoczyliśmy coś ważnego dziejącego się w branży? Tak jak się spodziewaliśmy, firma encja.com chciała zainteresować branżę swoim wypasionym produktem o wdzięcznej nazwie Open Link Analyser. Szkoda tylko, że produkt niby działa, ale nie do końca, że Panowie szukają kawałka serwera, który pozwoliłby im zbierać większą ilość danych i że właściwie nie wiadomo po co im większe serwery, skoro znaleźli pół miliona polskich stron(bo więcej nie ma w Dmozie i innych dużych katalogach) i nie wiedzą jak można znaleźć kolejne. Generalnie narzędzie wygląda znajomo – pokazuje linki wewnętrzne i zewnętrzne, nofollow i anchory oraz autorski wskaźnik OLA Rank. Niewiele różni się od znanych nam rozwiązań, oprócz tego, że dostosowane jest do polskiego specyficznego rynku. Niestety, na czym dokładnie ma polegać to dostosowanie właściwie się nie dowiedzieliśmy. Wiemy natomiast skąd nazwa (pozdrawiamy panią Olę, żonę Artura Strzeleckiego) i mamy ważny wniosek: jeśli chcemy sprzedać nasz produkt, nieważne czy jest dobry, czy kiepski, zatrudnijmy speca od marketingu!
Ostatni wykład, Artura Strzeleckiego, dotyczący statystyk na Facebooku tak nami wstrząsnął, że wyszliśmy wcześniej. Studium przypadków na fanpage’ach mających 300 lubiczów, którzy nie wykazują wielkich aktywności i zdziwienie faktem, że lubiczami fanpage’a Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach przeznaczonego dla studentów tejże uczelni zza granicy są głównie osoby w wieku 18-24 lata pozostawiły niezapomniane wrażenia.
Płynące ze spotkania wnioski:
Po raz kolejny poczuliśmy się nieco zawiedzeni, zupełnie jak po Czwartej Edycji Silesia SEM. Ucieszyło nas to, że w końcu problemy analityki internetowej zaczynają być poruszane szerzej, jednak poziom większości wczorajszych wystąpień nasuwa smutny wniosek, że analityka w naszym kraju jeszcze bardzo mocno raczkuje. Nie wiadomo tylko czy mamy się z tego cieszyć, czy zbiorowo zapłakać.
Środa, 13 Kwietnia 2011