Cytat dnia

PR-owcy nie powinni traktować dziennikarza jako przyjaciela, lecz jako profesjonalistę od marketingu i sprzedaży newsa.
Gerald Abramczyk

Anna Sikorska

Czy Google spycha SEO na czwartą pozycję?

Od dłuższego czasu wyszukiwarka Google już nie kwestionuje istnienia pozycjonowania i pozycjonerów.  Ustała, budząca rozbawienie, polityka gwałtownego zaprzeczania giganta, że manipulowanie cennymi, unikatowymi wynikami przez osoby z zewnątrz jest możliwe „Proceder” nabrał rozpędu, nie sposób było się dłużej wypierać. Google pozwoliło SEO na wyjście z podziemia.
Jednak Ci, którzy uważali, że symbioza czyli niczym niezakłócone współistnienie seowców i wyszukiwarki jest możliwa, srodze się zawiedli. Naiwnym był ten, kto uwierzył, że Google bez walki odda zyski. Bo należy powiedzieć wprost: bezpośrednio z pozycjonowania Google nic nie ma. Pozycjonerzy nie dzielą się zyskami z wyszukiwarką, co musi boleć. 
Zapewne, gdyby zapytać o to przedstawicieli Google dostalibyśmy odpowiedź, że w skali wszystkich zysków Google, potencjalne przychody z pozycjonowania to zaledwie promil a zarobione na naturalnych wynikach kwoty nie wpływałyby znacząco na ogólne dochody Google. Wziąwszy jednak pod uwagę popularność usługi, ilość firm zajmujących się pozycjonowaniem właśnie, ciężko w to uwierzyć.

Ponieważ jesteśmy pozycjonerami małej wiary, stworzyliśmy kilka teorii spiskowych, które zdają się udowadniać, że Google walczy z pozycjonerami na własny, przewrotny sposób.

Złoty trójkąt Google,  linki sponsorowane – walka o spojrzenie usera
Skoro nie było  jak „uderzyć” w pozycjonerów i w usługę pozycjonowania Google rozpoczęło akcję podjazdową by jak najbardziej utrudnić seowcom  życie. Zaczęło się niewinnie...

Nie ulega wątpliwości, że zgodnie z heatmapą największa uwagę użytkownika przyciągają najwyżej usytuowane wyniki wyszukiwania. Nie bez przyczyny. Nazywany Złotym Trójkątem obszar (pozycje 1-3) może generować największe zyski. Mówi się o tym, że pierwsze pozycje potrafią „zgarnąć” do 70% wszystkich klików. Czy właśnie dlatego, żeby zmniejszyć potencjał pierwszych naturalnych wyników, zaczęły się pojawiać  tuż nad SERP-ami,  podkreślone kolorowym tłem linki sponsorowane? 
Uznano zapewne, że przerzucenie płatnej reklamy na lewą stronę zdeprecjonuje wyniki naturalne. Linki sponsorowane zagarną dla siebie cały ruch przeznaczony dla topowej trójki. Przecież , zgodnie z heatmapą, pierwszy naturalny wynik  nie był już tak naprawdę  pierwszym. Został drugim trzecim lub nawet czwartym. . Okazało się jednak, że nie jest tak do końca.  Pomimo takiego usytuowania linków pozycje naturalne nie straciły na mocy. Dlaczego?

Sukces pierwszej trójki, pierwszej dziesiątki nawet, wynika głównie z tego, że
a) nadal userzy uznają pierwsze wyniki za najbardziej wiarygodne
b) traktują firmy zajmujące pierwsze pozycje jako liderów w swojej branży
c) nie traktują pozycji w wynikach organicznych jako reklamy i dlatego będą chętniej klikać w wyniki naturalne pomimo niższej pozycji w stosunku do linków sponsorowanych
oraz
d) użytkownicy mają coraz mniej czasu, chcą szybko uzyskać żądane informacje i rzadko mają chęć na przeszukiwanie pierwszej dziesiątki do końca. 

Pogdybajmy trochę...
Prezentowane w linkach sponsorowanych treści to reklama płatna, dlatego musi być oznaczona. Gdyby jednak nie było takiego wymogu naturalne wyniki wyszukiwania straciłyby na pewno na znaczeniu.  Bez informacji, że link, wyeksponowany na kolorowym tle, jest faktycznie reklamą, użytkownik klikałby w pierwsze wyniki. Taka sytuacja poważnie mogłaby zagrozić  usłudze pozycjonowania.


Mapy Google czyli zamiast  jeden z dziesięciu mamy jeden z dwudziestu

Kolejną akcją mającą  na celu obniżenia znaczenia pozycji w naturalnych wynikach było wprowadzenie Map Lokalnych . Usługi, która pozwalała na wyeksponowanie swojej firmy w mapach lokalnych, które najczęściej wyświetlają się  w obrębie pierwszej trójki wyników.  Czasami nad pierwszą pozycją, zaraz pod linkami sponsorowanymi. Czasami  między pozycjami w pierwszej trójce. Bardzo rzadko niżej. Mapy Google wyświetlają się lokalnie, zazwyczaj dla fraz doprecyzowanych nazwą miasta. Duża mapa może skutecznie odciągnąć uwagę od pierwszych pozycji. Wraz z mapą mapę dostajemy dodatkowo aż do dziesięciu rekordów. Czyli tak naprawdę pozycja pierwsza w takim układzie jak na obrazku, jest pozycją 8. Jeśli dodamy do tego jeszcze 3 linki sponsorowane to nagle, zamiast top 10, mamy TOP 21lub 24.

 

Zosia Samosia czyli pokaż nam co jest najlepsze.
Niepokój w serca pozycjonerów wkradł się wraz z ogłoszeniem Google, że możliwe będzie samodzielne budowanie wyników wyszukiwania i, że to użytkownik będzie decydował o kolejności wyświetleń . Fora i grupy skupiające branżę SEO zalała lawina pytań: czy to koniec SEO??
Doświadczeni pozycjonerzy nie wpadli w histerię tylko spokojnie przyjrzeli się problemowi i wyeliminowali  zagrożenie. Owszem, można było samodzielnie, za pomocą krzyżyka lub minusika decydować o kolejności wyświetleń, ale tylko będąc zalogowanym do swojego  konta. W innym przypadku pojedynczy user  nie mógł za pomocą klikania wpływać na wyniki.
Personalizacja wyników nie sprawdziła się ostatecznie- niedawno Google ogłosiło klapę tego przedsięwzięcia. Taka usługa mogłaby poważnie zagrozić SEO, ale tylko wtedy gdyby większość użytkowników korzystała z wyszukiwarki po zalogowaniu się do konta.

Użytkownik walczący  czyli akcja pod hasłem: zgłoś „spam”,  wyślij spam raport.
Nie od dzisiaj toczy się walka o tak zwaną czystość SERP-ów, o ocalenie wyników przed zalewem mało wartościowych stron WWW służącym pozycjonerom jako zaplecze.  Na pierwszy rzut oka Google nie ma z tą walką nic wspólnego. Google samo z siebie nie usuwało serwisów z indexu. Zwyczajnie dało tym co bardziej ambitnym do reki narzędzie donosu.
Akcja była głośna. Równie głośne były przypadki zgłaszania do Google setek stron  rzekomo łamiących regulamin wyszukiwarki. Życie pokazało jednak, że na nic się zdały głośne protesty i donosy.  A donosiciele zostali napiętnowani i słuch po nich zaginął.


I na koniec…Google pozwól zyć:)

My, Polacy, kochamy Google. To nasz, bardzo często, pierwszy lekarz, psycholog, doradca itd. Dlaczego więc Google czasami nie odwzajemnia tej miłości? Przecież dzięki zabiegom pozycjonerów Google dostarcza tysiącom użytkowników dobrane do frazy kluczowej strony internetowe. Dzięki pozycjonerom dostajemy coraz lepsze, coraz adekwatniejsze do zapytania odpowiedzi.  Nie można ignorować zasług pozycjonerów w odniesieniu do zwiększenia zakupu linków sponsorowanych. Doświadczony seowiec odradzi przecież klientowi  pozycjonowanie w sytuacji, kiedy konkurencja jest duża, czas oczekiwania na efekty bardzo długi. Zaproponuje mu linki sponsorowane. Zatem, Drogie Google, nie utrudniaj.

Środa, 25 Sierpnia 2010

Masz swoje zdanie? Komentuj!...

ostatnie komentarze
piszą dla was
CEO Grupa Adweb
robię swoje i sprawia mi to cholerną satysfakcję...
Specjalista SEO

więcej...

IAB Polska
Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl