Każda niemal firma parająca się SEM, nie ważne czy ta dopiero startująca w branży czy też ta, która już długo jest obecna na rynku, chciałaby wśród swoich klientów mieć grubą rybę. Grubą rybę czyli uznaną markę,
Obsługiwanie dużej marki to wzmocnienie znaczenia firmy, podniesienie jej prestiżu. Oczywiście możność zaprezentowania w swoim profilu uznanej na rynku marki daje świadectwo profesjonalizmu i znaczenia. Czy tak jest faktycznie? Czy tylko dołączenie do grona swoich klientów spółki akcyjnej jest wyznacznikiem jakości? Nie do końca. Mało kto spoza branży wie jak ciężko jest pozyskać takiego klienta i to nie tylko ze względu na konkurencję wśród firm, którym zależałoby na obsłudze owej spółki. Na naszym blogu niejednokrotnie poruszaliśmy temat tego jak powinna wyglądać współpraca firmy z Agencją SEM. Pisaliśmy również o tym jakie błędy są najczęściej popełniane w relacjach zleceniodawca i klient. Przyszła pora na to by wskazać na to na jakie problemy w kontaktach z dużym klientem mogą napotykać agencje SEM.
Załóżmy czysto hipotetycznie. Do działu SEM zgłasza się acoount i prosi o wycenę kampanii w wyszukiwarkach. Nazwa firmy elektryzuje zatem zespół mobilizuje wszystkie swoje siły i cały swój potencjał by stworzyć ciekawą i konkurencyjną ofertę.
Pierwsza przeszkoda:strona internetowa.
Wielokrotnie mieliśmy do czynienia ze stronami potężnych spółek giełdowych. Strony te, mówiąc eufemistycznie, były czasami w fatalnym stanie. Wykonane w technologii, która święciła triumfy na początku lat 90-tych, ramki, tabelki, neony i inne cuda. Opracowywanie strategii dla takich stron niestety zwyczajnie jest stratą czasu a zmiana strony jest warunkiem koniecznym do rozpoczęcia jakichkolwiek działań reklamowych nie tylko w wyszukiwarce, ale i poza nią. Inwestowanie w reklamę takiej strony to strata pieniędzy i czasu. Informacja taka zostaje przekazana Klientowi. Od jego decyzji zależy czy strona będzie modernizowana czy też nie. Jeśli tak to jest jeszcze nadzieja, jeśli nie temat zostaje ucięty. Nieuczciwe jest zabieranie się za projekt, który nie ma szans na zrealizowanie podstawowych założeń.
Przeszkoda druga. Proces decyzyjny.
Wyszukiwarka Google to narzędzie nieprzewidywalne. Szczególnie jeżeli chodzi o pozycjonowanie. Każda wycena wysyłana do klienta ma swój „okres ważności” Ten okres może być różny. Wszystko zależy od założeń firmy SEO. Zatem, kiedy wysyłamy wycenę do zainteresowanego klienta, oczekujemy dość szybkiej reakcji. I nie dlatego, że jesteśmy niecierpliwi a dlatego, że kolejny tydzień zwłoki może okazać się tym tygodniem, w którym wyszukiwarka usprawni swój algorytm. Zmiana algorytmu może wpłynąć na siłę zaplecza pozycjonerskiego w oparciu o które między innymi może być tworzona wycena. Zatem, jeżeli zwleka się z decyzją zbyt długo może się okazać, że wycena przedstawiona pierwotnie jest już nieaktualna. Proces decyzyjny w dużych firmach, które są silnie ustrukturyzowane może być kłopotliwy już po nawiązaniu współpracy. Odsyłanie umowy, które czasami przeciąga się na miesiące, wprowadzanie zmian optymalizacyjnych, na które musi wyrazić zgodę cały pion IT w firmie. Negatywne przykłady można mnożyć.
Przeszkoda trzecia. Pieniądze.
Nikt nie lubi mówić otwarcie o tym jakie kwoty inwestowane są w pozycjonowanie. Wycena jest sprawą subiektywną każdej agencji seo. Praktyka pokazuje jednak, że dla dużych firm wyznacznikiem profesjonalizmu są odpowiednio wysokie koszty oferowanej usługi. Taka postawa dziwi, szczególnie w czasach, kiedy wszyscy niemal przedsiębiorcy krzyczą o kryzysie, zwolnieniach i obniżkach płac. Tajemnicą poliszynela jest to że te bardzo duże firmy nawet nie przeglądają ofert, które naliczyły za usługę zbyt małą kwotę. I nie ma wtedy znaczenia, że być może taki jest realny koszt usługi i większe opłaty zwyczajnie nie odzwierciedlają faktycznych kosztów realizacji. Zbyt niska cena usługi jest traktowana podejrzliwie. Tutaj pokutuje przekonanie, ze najdroższe jest najlepsze. Co, jak pokazuje praktyka, nie zawsze jest prawdą.
Statystyki oraz praktyka, szczególnie w branży SEM pokazują, że w naszym kraju wiele dużych spółek nadal ignoruje wyszukiwarki jako źródło reklamy i narzędzie do budowania wizerunku w sieci. W USA każdy znany brand prowadzi intensywne działania promocyjne w wyszukiwarkach nie szczędząc ani pieniędzy a ni zaangażowania. W Polsce mamy wrażenie, ze ta strefa traktowana jest z lekceważeniem. Skoro tak chętnie czepimy wzorce z Zachodu dlaczego to, co oni docenili już lata temu – czyli siłę sprawczą wyszukiwarek, u nas jest nadal spychane na margines?
Piątek, 28 Sierpnia 2009