Poszukiwanie pracowników dawno wyszło już poza kanon ogłoszeń w serwisach rekrutacyjnych – mobilne aplikacje, Fan Page poświęcone rekrutacji czy wreszcie employer brandingowe filmiki umieszczane w sieci to najnowsze trendy wspomagające kampanie rekrutacyjne. Bardzo często jednak, HRowcom tworzącym strategię promocji zatrudnienia w firmie, brakuje doświadczenia w zakresie Public Relations, a PR’owcom, wiedzy HRowej, by stworzyć sensowny i spójny, a co najważniejsze, zgodny z celami kampanii przekaz. Przyjrzyjmy się zatem celom oraz efektywności rekrutacji za pomocą filmów video i sensowności ich włączania w strategię kampanii rekrutacyjnej.
Film rekrutacyjny, którego nadrzędnym celem jest oczywiście poinformowanie kandydatów o rozpoczętym procesie rekrutacyjnym oraz zachęcenie ich do przesłania aplikacji, może stawiać sobie za cel zaprezentowanie mocnych stron pracy w firmie (funkcja zachęcania do pracy i budowania pozytywnego wizerunku pracodawcy na rynku) lub rozprzestrzenienie się w formie wirusowej informacji o rekrutacji wśród potencjalnych kandydatów do pracy (funkcja zwiększania zasięgu kampanii rekrutacyjnej). Najlepsze kampanie, łączą oba cele i zarówno budują pozytywny przekaz, jak i są chętnie i często oglądane, dzięki czemu przekaz trafia do ogromnej rzeszy ludzi. Najgorsze kampanie, nie osiągają żadnych efektów lub też – o zgrozo! Budują negatywny wizerunek pracodawcy.
O czym pamiętać tworząc przekaz rekrutacyjny w formie filmiku?
Spójność przekazu – filmik zobaczą nie tylko potencjalni kandydaci, ale również istniejący pracownicy. Wszystkie informacje przekazane w filmie muszą być zgodne z kulturą organizacji i spójne z tym, co firma rzeczywiście oferuje. Jeśli pracodawca wykreuje rzeczywistość, „podrasuje” firmę, to musi liczyć się ze spadkiem zaufania ze strony pracowników. Takie kreowanie ma też krótkie nogi – zaproszony do współpracy kandydat szybko przekona się, że atmosfera nie jest aż taka luźna, projekty nie aż tak ciekawe, a biuro nie aż tak piękne jak na filmiku, który kandydata skusił.
Cel kampanii – w wielu kampaniach ustalony podczas tworzenia strategii cel nie zostaje osiągnięty. Filmy montowane po to, by stać się wiralami nie śmieszą, nie wciągają i nie zyskują na popularności (zatem funkcja zwiększenia zasięgu kampanii rekrutacyjnej nie działa). Filmy tworzone po to, by zachwycić kandydata mocnymi stronami pracodawcy - odstraszają. Przyjrzyjmy się filmikowi stworzonemu jeszcze w 2007 roku przez amerykańską agencję reklamową Going Interactive. Czy wiszące na ścianie maski zwierząt, wszechobecny bałagan, który bynajmniej nie wygląda jak twórczy chaos oraz uśmiechnięty „dude” z piwem w ręku, przekonają profesjonalistę?
I kolejny przykład, który miał śmieszyć. I taką funkcję w sumie spełnia, ale czy jest w stanie zachęcić rzeszę programistów do aplikowania, skoro wizja przekazu mówi „masz pracę, nie masz życia prywatnego”?
Efekt wirusowy – by mógł zaistnieć, trzeba zadbać zarówno o to, by użytkownicy przesyłali między sobą link do filmu, jak i o to, by na taki przesył w ogóle stworzyć szanse. Samo zamieszczenie filmiku na Youtube nie daje jeszcze wirusowego efektu, skoro nie zaprezentujemy materiału nigdzie – szansa na to, ze za pomocą wyszukiwarki nasz film znajdą trendsetterzy jest dość spora. Na szczęście mamy takie narzędzia jak Facebook, Wykop, blogi i blogoidy - jeśli film będzie dobry, „zasianie” go w kilku miejscach napędzi koniunkturę.
Target – niezależnie od tego, czy chcemy zwiększyć zasięg kampanii, czy pokazać jak nasza firma jest fantastyczna, nie można zapominać o tym, kto jest odbiorcą komunikatu. Czy tworzenie filmiku rekrutacyjnego przez firmę poszukującą starszych wiekiem pracowników produkcyjnych do niewielkiego zakładu pracy zlokalizowanego w niewielkiej miejscowości ma sens? Nie! Gdyż target kampanii rzadko korzysta z Youtube, szanse więc na to, że dotrzemy do kandydatów są nikłe. Inaczej jest w przypadku nawet niewielkiej agencji reklamowej, w której przypadku chodzić może de facto nie o zainteresowanie kandydatów do pracy, co przedstawienie swojej kreatywności i pomysłowości potencjalnym klientom.
Przykładem może być kampania szwajcarskiej agencji reklamowej Numero10. Dzięki przesadzie, filmik bawi i pokazuje, jak za pomocą dość prostych narzędzi można stworzyć coś, co ciekawi.
Na koniec kilka przykładów kampanii, w których udało się połączyć zarówno funkcje budowania zasięgu jak i tworzenie pożądanego wizerunku pracodawcy:
Barclays – jeden z największych banków międzynarodowych stworzył kampanię, która nie tylko bawi, przez co zachęca do przesłania filmu dalej, ale kierowana jest do odpowiedniego target (młodzi absolwenci i pracownicy) oraz buduje przekaz „pracuj z najlepszymi”. Któż z nas nie chciałby zostać tak subtelnie „złapany” przez lidera w swojej branży?
Intel – obejmująca kilka filmów kampania Employer Brandingowa. Majstersztyk:
A na koniec: rekrutacja do Zippy’s sieci restauracji, która ma siedzibę na Hawajach– oto jak wyglądały rekrutacyjne filmy reklamowe w latach70tych:
Piątek, 10 Czerwca 2011